Jak wcześnie wstawać?
Steve Pavlina pisze na swoim blogu jak zostać rannym ptaszkiem. Zachęcam do przeczytania całości, ale dla tych, którzy nie znają angielskiego, opiszę pokrótce, na czym polega metoda Steve’a. Chcę też podzielić się z tobą swoimi doświadczeniami związanymi z wczesnym wstawaniem.
Steve pisze, że wiele osób błędnie zakłada, iż aby wstawać wcześniej, należy się wcześniej kłaść. Istnieją dwa poglądy na temat właściwego czasu snu:
- należy kłaść się i wstawać o tej samej godzinie każdego dnia,
- należy kłaść się, gdy się jest zmęczonym i wstawać po naturalnym przebudzeniu.
Zdaniem Steve’a, obie te metody są niepraktyczne z punktu widzenia efektywności i oszczędności czasu, za to ich połączenie wydaje się optymalnym rozwiązaniem. Steve zaleca, aby kłaść się, gdy się jest już bardzo śpiącym i wstawać codziennie o tej samej godzinie.
Do tych, którzy (tak jak ja) nie potrafią zmusić się do wczesnego wstawania i po wyłączeniu budzika zasypiają z powrotem, Steve kieruje kolejny artykuł. Zaleca w nim, aby wyrobić sobie odruch wykonywania pewnej sekwencji czynności: natychmiast po jak najszybszym wyłączeniu budzika brać głęboki oddech, porządnie się przeciągać, siadać, stawiać stopy na podłodze, wstawać i szeroko się uśmiechać . A wszystko to robić automatycznie, bez zastanawiania się nad tym.
Tylko że na wyrobienie sobie takiego odruchu potrzeba 21-30 dni… Steve proponuje… trening za dnia. Radzi, aby przez parę (-naście) dni kilkakrotnie:
- Wykonać ostatnie czynności, jakie zwykliśmy wykonywać przed snem (np. ubrać piżamę, pościelić łóżko),
- Zgasić światło lub zasłonić okna,
- Nastawić budzik na 5 minut,
- Położyć się tak, jak zwykle śpimy,
- Gdy budzik zadzwoni, możliwie szybko go wyłączyć i wstać zgodnie z procedurą opisaną powyżej,
- Wykonać pierwszą czynność, jaką zwykliśmy wykonywać po wstaniu z łóżka (np. ubrać skarpetki),
- Powtórzyć wszystko od początku.
Na koniec Steve podkreśla wagę ciągłości w procesie utrwalania nowego nawyku.
Tyle Steve, teraz kilka słów ode mnie. Po pierwsze: to działa! Od kiedy wstaję wcześnie i od stałej godzinie (w moim przypadku o 6.) mam znacznie więcej czasu i czuję się bardziej wypoczęta, choć często kładę się po północy. Mam też więcej energii i ochoty do pracy oraz nauki.
Po drugie: to prawda, że wystarczy odpuścić sobie jednego dnia, aby zniweczyć cały dotychczasowy trud wyrabiania sobie nawyku wczesnego wstawania. Kiedy zaczynałam stosować tę metodę, udawało mi się wstawać wcześnie od poniedziałku do piątku, ale w sobotę jakoś zapominałam, że przecież chciałam wstać wcześniej i mieć długi dzień…
Po trzecie: pomysł Steve’a z treningiem w dzień i wyuczeniem się sekwencji czynności związanych z wstawaniem jest niezły, ale… uważam, że można to rozwiązać znacznie łatwiej. Po prostu postaw budzik wystarczająco daleko, abyś musiał wstać i przejść kilka kroków, zanim go dosięgniesz i wyłączysz. Szansa, że będzie ci się chciało wracać do łóżka jest niewielka. Koniecznie pamiętaj, aby wieczorem odsłonić okna, zwłaszcza, jeśli wychodzą na wschód!
Mam nadzieję, że ten artykuł, a szczególnie artykuły Steve’a pozwolą ci zmienić wczesne wstawanie z koszmaru w sposób na efektywniejsze i przyjemniejsze życie. Jeśli masz jakieś ciekawe doświadczenia lub sugestie związane z wczesnym wstawaniem, skomentuj tej wpis.
Zobacz także:
Kategoria: Pozostałe